Menu

Blog o Blox

Oficjalny blog o platformie blogowej Blox.pl

Każdy ma swój styl – oto podpowiedź, jak zdobyć popularność w sieci

blox

Tak naprawdę niewiele osób jest w stanie stworzyć coś oryginalnego w Internecie. A mimo to do jednych twórców zaglądamy chętniej, do innych mniej. Od czego to zależy? Jak planować swoją obecność w social mediach?

O tym, jak najlepiej wykorzystać social media do promocji bloga i swojej marki, rozmawiam z Kamilem Newczyńskim, z SocialTalk

12923319_1178946112138491_1752821459728032484_nKamil Newczyński

A.D.: Zalewa nas dość płytka narracja. Rzadko trafiamy na coś oryginalnego, mocnego, co rzeczywiście wbija nas w fotel. Dobrym treściom trudno się przebić w kanałach social mediowych, albo inaczej – nie dostrzegamy ich, giną w tłumie. Wielu blogerów z tego powodu wręcz unika komunikacji tam i zostaje tylko na swoim blogu. Słusznie?

K.N.: Nie! Pozostawanie tylko w jednym miejscu nie przysporzy nam czytelników. Nie ma co się obawiać, bać kompromitacji czy tego, że zginiemy w szumie informacyjnym. Porzućmy marzenia o tym, że stworzymy coś kompletnie innego – bo dzisiejsza kultura polega raczej na odtwarzaniu niż tworzeniu. Znajdźmy swój styl i śmiało korzystajmy z różnych kanałów. Ani ASZ Dziennik, ani np. Kotarski nie robią nic nowego. Wykorzystują obecne już formy, którym nadają swój charakter. I to właśnie to ich wyróżnia. Na to zwracają uwagę czytelnicy.

Pewnie, że w Internecie uwagę łatwiej zdobywają Ci twórcy, którzy mają charyzmę. Ale spokojnie! Popularni są też tacy, którzy ciekawie opowiadają wielokrotnie już opowiedziane historie.  

A.D.:  Na przykład jak? Czy da się ciekawie opowiedzieć o czymś, co już dobrze znamy?

K.N.: Oczywiście, np. blog kulinarny, który prezentuje historię poszczególnych składników albo realizuje przepisy z filmów to jest oryginalne, ciekawe podejście i doskonała metoda na to, by znaleźć swój styl narracji. Nie trzeba szukać niszy tematycznej czy posługiwać się formą, której jeszcze nikt przed nami nie wykorzystał, bo to niemożliwe albo zwyczajnie bardzo trudne. W zupełności wystarczy, gdy po prostu pogłówkujesz, jak coś fajnie, inaczej opowiedzieć. Dodawaj do przepisów cytaty z książek, przywołuj smaki dzieciństwa, proszę bardzo! Możliwości jest bardzo wiele. Od osobistych anegdot po wykorzystanie opracowań naukowych.

Możesz też budować cykle tematów, starać się dołożyć jakąś wartość dodaną dla czytelników, tipy, porady, materiał dodatkowy dostępny w newsletterze. I już masz kolejną rzecz, która Cię wyróżnia. Nie sil się na nie wiadomo co – bo to raczej nie ma szans powodzenia. Rób prostsze rzeczy, ale starannie i po swojemu.

A.D.:  Wtedy takie treści staną się bardziej atrakcyjne dla czytelników i zaczną klikać w linki do naszych postów np. z Facebooka?

K.N.: Tak, pod warunkiem, że dobrze je pokażemy na Facebooku czy w innych kanałach. Tytuł i sposób zajawienia w social mediach ma spore znaczenie. To 50 procent sukcesu! Dominuje fast content, jesteśmy rozleniwieni, a przy tym mamy bardzo ograniczoną uwagę. Oryginalny temat, dobrze przygotowana treść, ciekawa narracja – jak najbardziej tak, ale jeśli zmarnujemy szansę, by przyciągnąć czytelnika tytułem w ciągu kilku sekund, gdy on go widzi, to na nic pozostałe starania.

To tak jak przy pierwszym poznaniu, w ciągu 3-4 sekund wyrabiamy sobie zdanie o człowieku, które potem dość trudno nam zmienić.

A.D.:  Czy nagłówki powinny prowokować?

K.N.: Niekoniecznie! Powinny po prostu zachęcać. Potrzebujemy jakiegoś filtra do czytania, bo treści jest dużo, a uwagi bardzo mało. Zadaniem autora jest dopasować tytuł do filtrów, jakimi posługują się czytelnicy. Trzeba wzbudzać zaufanie. Można np. wykorzystać hasztagi, np. #newczyńskipoleca – bo ktoś, kto to widzi, wie, że dostanie od nas już coś sprawdzonego.

A.D.:  Przykuliśmy uwagę, co dalej?

K.N.: Musimy ją utrzymać! Nawet bardzo dobry tytuł nie zamaskuje miałkiego tekstu. Czytelnik wyjdzie od nas rozczarowany i więcej nie wróci. A ma dostać coś pozytywnego. Stąd jakość jest niezwykle ważna.

A.D.:  Czy warto podążać za trendami?

K.N.: Nie zawsze, bo zgubimy swój styl. W latach 60-tych Marshall McLuhan powiedział „The medium is the message” i sporo w tym racji. Twój sposób rozumienia świata dla czytelników jest ważniejszy od tego, co piszesz.

A.D.:  Co jeszcze jest ważne w sieci?

K.N.: Transmedialność, wyjście poza swojego bloga! Nawet gdy nie czujesz się pewnie. To jedyna szansa na to, by poznać nowych ludzi i by zdobywać czytelników. Zobacz, Batman stał się medium, bo wyszedł z kontekstu! Był wszędzie.

Ale to nie oznacza, by ślepo iść w każdy social mediowy kanał, bo to się zmienia i trzeba jednak dostosować komunikację do swoich możliwości. Nie wszystko dla wszystkich. Ale hasło: „mam Facebooka i wystarczy” to nie jest dobra strategia. Idź na Twittera, wypróbuj Instagram, itd. W każdym medium koncentruj się na tym, co cię wyróżnia, czyli na swoim stylu narracji.

Zobacz, celebryci są wszędzie celebrytami, niezależnie od miejsca. Mają swój styl, są z tego powodu rozpoznawalni. Trochę z nich ściągnij. Media się zmienią, masz zostać Ty i to jak mówisz.

z12233874IBRBierz przykład z gwiazd!

A.D.: - Bloger powinien być trochę celebrytą?

K.N.: Hm, nie – pasjonatem, ale od celebrytów powinien wyciągnąć kilka dobrych lekcji. O, weźmy np. Conchitę Wurst i wróćmy do tego, co już wcześniej powiedziałem. Czy Thomas Neuwirth zrobił coś szalenie oryginalnego? No nie, bo kobieta z brodą była atrakcją już w średniowieczu. Jego wygląd był również bliźniaczo podobny do Kim Kardashian. Jasne, cały obrazek był widowiskowy, ale oparty na tym, co już wcześniej wyśmienicie się sprawdziło. I teraz pomyśl, co na twoim blogu może być taką „brodą”.

A.D.:  A co z kanałami, które kuszą, by tylko na nich zostać, odpuścić blog, bo po co skoro są np. instant articles?

K.N.: No trochę temu kuszeniu trzeba ulec, ale nie możemy dać się wciągnąć doszczętnie. Bo dobry bloger musi dziś zręcznie balansować pomiędzy treściami „stock” i „flow”. Zobacz, „stock” to blog, czyli taki nasz domek, którego zasadniczo nie da się ruszyć, a jego znaczenie będzie wzrastało z czasem. Ale żeby zaangażowanie wokół bloga rosło, to coś się w nim musi dziać. Musimy zaprosić do niego ludzi, wyjść do świata, porozmawiać. Czyli w ten sposób generować treści „flow” na Facebooku, Insta czy Snapchacie. Blog bez ulotnych treści „flow” nie będzie istniał, bo nie będzie zaangażowania na temat twojego medium. I odwrotnie jest to samo. Treści „flow” same dla siebie nie mają sensu, jeśli nie będzie dobrego „stock”, o którym będzie można tam żywo dyskutować.

 Rozmawiała Agnieszka Durska

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • augustc

    Z jednej strony posiadanie popularnego bloga jest powodem do dumy, ale nic nie zrobi się samo. Na promocję strony trzeba poświęcić mnóstwo czasu, najczęściej kosztem jakości postów. Podstawowe pytanie brzmi czy zostać przy swojej grupie odbiorców i oferować im jak najlepsze treści? A może mniej czasu poświęcać na wpisy, a więcej na ich promocję, w celu pozyskania nowych odbiorców? Staram się to od jakiegoś czasu wypośrodkować, ponieważ żadne z tych rozwiązań w pełni mnie nie satysfakcjonuje. Pozdrawiam

  • Gość: [niecelebrysio] *.dynamic.chello.pl

    'Miej swój styl i bądź jak celebryta" - czy te porady nie są aby wzajemnie sprzeczne?

© Blog o Blox
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci